poniedziałek, 21 marca 2016

Jesienne Zawody Treningowe

Tak, wiem, że jest wiosna, a ja piszę dopiero o jesieni. Tak wiem, że minęły już 3 miesiące 2016, a ja piszę o 10 miesiącu 2015 roku. Ale nie wiem czemu wcześniej tutaj nie wspomniałam o tych zawodach!

No więc w sumie gdy tylko zobaczyłam wydarzenie, uznałam, że chce startować. Nie wiedziałam jednak czy wziąć J0 czy A0 i całe szczęście wzięłam tylko jumping. No więc 17 października rano, wsiedliśmy razem z Martą do autobusu i ruszyliśmy w drogę. Coś nam się popierdzieliło i minęłyśmy nasz przystanek, "no nic, wrócimy na piechotę", ale oczywiście między naszym, a kolejnym przystankiem było strasznie daleko (najdłuższy odcinek przystanek-przystanek na całej trasie grr). Wreszcie doszłyśmy, całe mokre, na przystanku czekała na nas poirytowana Nina:P Dojechał kolejny autobus, ok, jedziemy dalej. Na miejsce dotarłyśmy "idealnie" po nauce naszego toru, baa! Przebiegła już klasa S i szykowała się M - ja i Nina. "Nauczyłyśmy" się toru na biegu jednej osoby i biegła Nina z Vivatem. Dwie osoby no i my. Torek był całkiem ciekawy, ale z braku mojego ogarnięcia go wyszło jak wyszło.

Ledwo co rozgrzałam psa, bo chciałam zobaczyć jak najwięcej toru, wzięłam piłkę i kawałek jakiegoś miecha (pytając organizatorkę usłyszałam, że mogę mieć w ręku ile tylko mi się rzeczy zmieści, oby tylko nie wypadały :D). Posadziłam na starcie, no i zaczęłam biec, wszystko fajnie, trochę nie wychodziły nam ciasne skręty, ale teraz są już ok, pierwszy tunel i rozglądanie się po numerkach za kolejną przeszkodą, pies dobiegł do mnie, co robić, biegnę to co zdążyłam zauważyć... no i nie zrobiłam zmiany, wprowadziłam psa "trudniej" do tunelu niż mogłam, wbiegł zakręcił się i wybiegł tą samą dziurą, no nic, poprawiliśmy, hopka, tunel miękki...tunel miękki....tunel mię...dis. No cóż mój piesek bezproblemowo robi tunel miękki bez ćwiczeń, a na zawodach zapominał co to jest.... może w tym sezonie będzie lepiej:) Kas też na zawodach przyspiesza, na treningach biega o połowę wolniej więc nigdy nie mogę się spodziewać:P

Widać, że było mokro:P
Ja jestem zadowolona z mojego psa i z zawodów, starał się, a że nie do końca wyszło - co zrobić, nie zawsze wszystko idzie gładko :D

1 komentarz:

  1. Hehe trochę pech z tym ominięcie przystanku :P A co do zawodów - no nie zawsze musi być idealnie, następnym razem na bank będzie lepiej! ;) Szkoda, że nie miałaś czasu na porządniejsze ogarnięcie toru bo wtedy na pewno lepiej by Wam poszło.

    cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń