piątek, 4 września 2015

Happy Birthday!

Dziś jest dzień wspomnień, przemyśleń i radości. Kasu kończy już 7 lat, ja cie! Z tej okazji chciałam napisać nieco o tym jak to z nim było..






Gdy Kasper zjawił się w naszym domu miałam 6 lat. Co ja mogłam wiedzieć o psach.. ale stało się był mój wymarzony pies, mój własny! Mały, potykający się o swoje uszy, rudy szczeniak. Do dziś wspominam jak wieczorem zamiast iść spać bawiłam się z nim w pokoju, szarpanie bluzką od pidżamy (dalej ma dziury!) spychanie z łóżka, przekopywanie kołdry, Kasu uwielbiał mnie wtedy przekopywać i podgryzać, żebym wstawała, to samo robił rano. Zdecydowanie od zawsze lubił głaski, całuski, bliskość człowieka, możliwość przytulenia się do niego..to co kocha po dziś dzień, po prostu kocha kochać i być kochanym. :)



Aż pewnego dnia, jako kilku miesięczny szczeniak wymsknął się pod furtką.. no i się zaczęło. Tym razem błyskawiczna reakcja i pies wrócił, kilka miesięcy spokoju. Do dwóch lat ucieczki były bardzo sporadycznie. Do niecałych dwóch lat, dokładnie do wtedy gdy Kora odeszła (mój drugi pies). Z czasem ucieczki stawały się częstsze i częstsze, nie działało nic, to było silniejsze od niego, biegł z klapkami na oczach, dosłownie. To samo było na spacerze, już nie dało się odpiąć smyczy, to działało jak przycisk "go", po odpięciu pies natychmiast rozpędzał się i biegł ile łap w siłach do celu (miał jeden). Pamiętam raz jak zaginął na dwa dni, rozwieszanie ogłoszeń i ta historia.. ale nie odwidziało mu się, Kasper jest psem, który ani trochę nie tęskni, tak było i tym razem. Pewnego wieczoru przypadkiem znalazłam stronę Wiktorii o Dżekim. Napisałam do niej i tak się zaczęło. Dzięki Wiktorii poznałam Julię i Toffiego. To była pierwsza osoba, z którą poszłam na wspólny spacer. Pamiętam jak dziś dzień pierwszą reakcję Kaspra, oczywiście rzucenie się na Toffiego. Potem umówiliśmy się z Wiktorią i tak z czasem... :)

zwykły, szczęśliwy pies
Cała psia zajawka zaczęła mi się w wakacje 2013, zawsze kochałam mojego psa, umiał podstawowe komenty i sztuczki, nie był nadzwyczaj rozwydrzony, ale wtedy zaczęło mi coś świtać, jakaś praca z nim. Miał wtedy 5 lat. Styczeń 2014 rozpoczęła się nasza przygoda. Pierwsze spacery wyglądały tak, że pies nie miał czasu na nic, na pewno nie na mnie. Szedł wpatrzony w punkt przed nami lub z nosem w trawie. Nie działały nawet smakołyki (!!!), siadał tyłem do mnie..ale naprawdę się zawzięłam. Proponowałam smaczniejsze kąski, zaczęłam pracę z 10m linką, pies zaczął na mnie reagować na spacerze, zaczynaliśmy się mocniej wiązać i rozumieć. Teraz bez obaw spuszczam Kaspra na spacerach, a on jest gotów na pracę ze mną w każdym momencie!



Wyprowadziłam go z wielu rzeczy, to co osiągnęliśmy w ciągu tych prawie 2 lat to naprawdę kawał dobrej roboty, nie zamierzam tu być skromna. Chodzenie bez smyczy, brak agresji do innych psów, skupienie na spacerze, nie uciekanie to tylko nasze podstawowe osiągi. Bez tego wszystkiego byłby dla mnie najlepszym psem na świecie, ale jeśli to możliwe i osiągnięte poprzez zabawę, a ułatwia życie.. Zdecydowanie bardzo nam pomogła kastracja, testosteron przestał buzować i pies zmienił się o 180 stopni.




Wielu lat w zdrowiu, bycia dalej takim genialnym pieseczkiem Kasperku!

40/41cm & 13,5kg



No i oczywiście FILMIK ! :D

4 komentarze:

  1. 100 latek! :)
    | thindogs.wordpress.com |

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowia bo to najważniejsze! Wszystkiego Najlepszego! :)
    Pozdrawiamy Wiktoria&Fado Biscuit Life

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję postępów! Na pewno nie było łatwo! To są kochane psy, tylko trzeba wiedzieć jak do nich "podejść";)
    P.S. Shusha też w tym roku skończyła 7 lat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak! Łatwo nie było, ale owszem to są kochane psy, wyczekuję kolejnego cockerka <3
      Sto lat dla Shushy :)

      Usuń